ALE BAŁAGAN W TYCH DOMOWYCH PORZĄDKACH!!!!!!!!!!!!!!! Zamiatamy pojęciowe śmieci, odkurzamy zaśniedziałe poglądy a z fartucha robimy sztandar nowej udomowionej filozofii dla chłopców i dziewczynek.
piątek, 16 listopada 2007

rozmowa dwóch świeżych mężatek w pracy, Polska, rok 2007.

- Jak życie rodzinne?

- Dobrze.

- Bo ja nie daję rady. Wstaję o 5, 6 rano i gotuje obiady, sprzątam.

- A ja wracając z pracy dzwonię do męża, pytam: co kupić, co zrobić, a on mi mówi, że już wszystko jest zrobione. 

czwartek, 15 listopada 2007

W sklepach panuje  już dżingobels, więc zawczasu obadałam sieć w poszukiwaniu odjazdowych fartuszków:) Jak prezencik to na temat.
Najpierw jednak krótka bajka - mama mówiła o mnie kiedyś, że ideologię jestem w stanie dorobić do każdej ale to każdej rzeczy. Popróbuję.

Ech, fartuszki, fartuszki! Szyło się fartuszki na zetpecie, ale takie z koronką, kelnerskie. To był jeden biegun - a drugi to kolorowy fartuszek z dederonu a właściwie taki roboczy kitelek we wzorki. Stanowił on  przez długie lata żelazną pozycję wśród strojów dobrych gospodyń. Młódź wszeteczna wyśmiewała się z całego zestawu: fartuszek,  ciapy i wałki na głowie... Wyglądało to zaiste średnio. Młódź wszeteczna wolała wierzyć, że kobita da radę karierę zrobić,  w domu obowiązkami jakoś tak zachachmęcić, że wszystko "się zrobi się" a i krem reklamowany w twoim stylu w przelocie wklepać w policzki dla luksusu i splendoru kobiecości nowoczesnej. O chowaniu dzieci młódź w ogóle nie myślała, bo i po co. A wnuków - pffff!

Czas oddać honory matkom kitelkowym!

W Rzymie u schyłku starożytności powstał problem z ubiorami niewolników. Niektórzy tak się dorobili, że przepychem przewyższali "obywateli", z których wielu było pospolitymi gołodupcami i pieczeniarzami. Dyskutowano zatem w senacie odgórne narzucenie niewolnikom ujednoliconego - skromnego - stroju. Pomysłowi bardzo szybko ukręcono łeb i nie wracano do niego więcej - zuniformizowani niewolnicy bardzo rzucali by się w oczy i szybko rozpoznawali się nawzajem - bez trudu dostrzegli by zatem, że stanowią 1/3 ludności Rzymu. Bunt byłby pewny.

Co do tego mają matki kitelkowe? Ich charakterystyczny strój, z czasem urastający do symbolu niczym  mundur policjanta, to już niemal  znak grupy zawodowej. A wynikająca z uniformu  świadomość przynależności do grupy to początek rewolucji. A tak:)
Dodajmy do tego, że dederonowe fartuchy były przeniesionymi na grunt domowy ubiorami służbowymi.  Jako takie  były funkcjonalne - wzorki maskowały zaplamienia, no i ta łatwość prania, ale wyglądały faktycznie... średnio.

Restytucja Matki Kitelkowej dokonana i mogę już powiedzieć, że od dederonowych kitli wolę fartuszki płócienne lub bawełniane klasycznie wiązane i zakładane na szyję.  Tym bardziej, że wybór mamy przebogaty, rynkiem fartuszkowym zainteresowały się sklepy "koszulkowo-gadżetowe" oraz producenci "śmiesznych rzeczy". Żelazny repertuar znany od wieków to oczywiście goła baba-goły gacet, ale kreatywność fartuszkowych designerów ostatnio zdecydowanie osiągnęła wyżyny:)

prrrroszę:

Sprytny sposób na zachęcenie mężczyzny do prac domowych:)  napis: najfajniejszy tato na świecie

fartuszek dla taty

sposób na docenienie tego, kto je wykonuje (a może i podsunięcie czegoś estetyczniejszego niż kitelek) - napis Super Teściowa

fartuszek dla tesciowej

zachęcanie, przywabianie i pocieszanie za pomocą hobby

takiego:

w pieseczki

lub innego:

piwko

dla tych którzy prace domowe uwielbiają

aniolki

i dla tych, w których gary budzą mordercze instynkty:

drakula

i mój ulubiony - bardzo genderowy, bo ze znakiem zapytania w wiadomym - ha, własnie że niewiadomym -  miejscu a do tego dobrze komponuje się z nieodpłatnością prac domowych :D

ulubiony

takie i inne modele na http://www.koszulki.com/ - czy ktoś gdzieś może znalazł jeszcze inne gadżety?

poniedziałek, 12 listopada 2007

Link do strony kampanii „zrobione-docenione-wiele warte" nie bez kozery opisałam słowem „najważniejsze".

logo kasy

www.kasakobiet.oai.pl

Już w 2000 roku Anna Mieszczanek  zaczęła przekonywać Polki i Polaków, że praca domowa ma sens i znaczenie, a za to sensu nie ma sytuacja w której do prac domowych przymusza się, bądź ich nie wynagradza.

Same o sobie:

„W latach 2001-2003 zaczęliśmy mówić publicznie o tym, że praca
wykonywana w domach to PRACA. Patrzyli na nas jak na różowe słonie z kokardkami.

Ale sporo dowiedzieliśmy się wtedy o tym , co w tej sprawie myślą na świecie. (...) Dziś jesteśmy na kolejnym  etapie. W mediach sporo się już pisze i mówi o domowej pracy. Wciąż dzwonią do nas dziennikarze - nasi najwięksi sprzymierzeńcy. I nagrywają wywiady do radia i tv, piszą teksty.
Dziś możemy się już zastanawiać ILE  WARTA jest ta praca. Możemy się spierać czy 1200 zł - jak obliczył rok temu GUS,  czy 2600 -  jak obliczyli sześć lat temu naukowcy z SGGW.

Dziś Fundusz Inicjatyw Obywatelskich  przekazał nam pieniądze, dzięki którym zbieramy  grupę naukowców, żeby przygotować raport o pracy domowej i zaproponować rządowi kilka najważniejszych kroków, które trzeba zrobić tu i teraz, w biednej Polsce, żeby ludzie, którzy robią codziennie to, bez czego świat nie mógłby istnieć -  nie  czuli się zbędni i bez wartości.  Ten raport przekażemy potem Wam - którzy nas teraz czytacie. I poprosimy Was: stwórzcie z nami SIEC osób, które w końcu  doprowadzą  do mądrych rozwiązań systemowych."

Jak widać - kampania jest nastawiona na edukację i informację, jest kotłem w którym naprawdę wrzeJ

Na stronie  znajdziemy:

  • Informacje o tym co gdzie się dzieje, i niezbędne kontakty, jeśli chcemy się przyłączyć się do kampanii. Każde województwo ma swoją liderkę, pomagać można przy organizowaniu konferencji, akcji ulicznych - i nie tylko.
  • Zwarte i zrozumiałe artykuły zaznajamiające z ABC teorii pracy domowej - opracowania ekonomiczne, socjologiczne. Także artykuły z gazet, wywiady ze znanymi ludźmi, ciekawe cytaty dotyczące pracy domowej, artykuły krytycznoliterackie (puszczam oko;),  a nawet krótki  psychologiczny poradnik pomagający w domowej komunikacji.
  • Świetny newsletter - linki do związanych z tematem artykułów z polskiej prasy, rzetelne omówienia i analizy zawiłych politycznych decyzji wpływających na nasze życie, sprawozdania z imprez kampanii.
  • Konkursy - aktualnie zespół zbiera pomysły na nowe nazwy dla niefortunnych terminów „urlop macierzyński", „zasiłek macierzyński" itp.  
  • Forum - ten ciekawy kawałek multiversum dopiero czeka na zagospodarowanie.

 Nie ukrywam, że często będę zapraszać do wspólnego buszowania po kasiekobiet.

niedziela, 11 listopada 2007

według Nigelli:

cukier i świeże maliny włóż do dwóch żaroodpornych naczyń, osobno oczywiście, wstaw do rozgrzanego piekarnika na 45 min. połącz składniki zaraz po wyciągnięciu z pieca i voila dżem z malin gotowy.

dżem nie nadaje się do wekowania, w lodówce wytrzymuje maksimum tydzień.

smacznego:-)))   

piątek, 09 listopada 2007

Ilekroć w łazience pojawiał się płyn do higieny jamy ustnej, tylekroć Ka przyjmowała nowego chłopaka. U niej wszystko musiało być czyste i zdezynfekowane, czy to wiadra na śmieci, klamki od drzwi, czy usta. Każda rzecz posiadała odpowiednik w postaci środka, taki zawzięty cień, który zachowywał ją w czystości i konserwował. Znosiła do domu wszelkie nowinki, hity środków czystości, takie jak nasączone pojedyncze chusteczki do polerowania drewna, srebra, powierzchni gładkich i chropowatych. Miotły z dwoma rodzajami ściereczek, do zamiatania i mycia. Plastikowe wiadra z odsączaczami wody. Małe szczoteczki z gęstym płynem w dozownikach, który miał sprawić, że zniknął wszelkiego pochodzenia palmy na dywanach. Pokojowe i łazienkowe odświeżacze do powietrza.

Wszystkie te nowinki spośród środków czystości segregowała, układała i porządkowała według sobie tylko znanego klucza. Obowiązywała jedna zasada – łatwość i szybkość odnajdywania. Gładkie powierzchnie butelek, papierowe etykietki zadrukowane szlaczkami niemalże chemicznych wzorów lśniły idealnie dopasowane do poszczególnych koszyków, woreczków i pudełek. Niektóre pudełka były przezroczyste, te kolorowe natomiast skrupulatnie poopisywane. Każde z naklejką wykonaną w power poincie, która informowała o znajdujących się w nim produktach.

Częstotliwość zmian pościeli pokrywała się z ilością odbywanych przez nią stosunków. Wiedziałam o tym, ponieważ była niezmiernie oszczędna i zarządzała wtedy bardzo często wymianę oraz pranie bielizny pościelowej w całym domu, bo przecież uruchamianie pralki, by wyprać kilka poszewek, pochodzących z jej łóżka, byłoby ekstremalnie nieekonomiczne. I w dodatku bez sensu.

Kupowała ściereczki różnego rozmiaru, koloru i kroju, a następnie zamęczała mnie pytaniami, czy są odpowiednie i rozporządzeniami, że od dziś będziemy ich używać i wymienimy się uwagami na temat ich dalszej przydatności.

Jej uwagę przyciągały wszelkie sytuacje, rzeczy, historie związane z porządkowaniem i czystością. Wymiatała kurz zza kaloryfera, bo ilekroć wychodziła z łazienki, widziała nowe zbite siedliska roztoczy lub cieniutkie nitki pajęczyn babiego lata.

Współczułam jej, bo w moim przekonaniu dała się sterroryzować tym pyłkowatym drobinom. Zakładałam też, że najzwyczajniej w świecie, nie ma czym zająć swoich myśli, więc przywiązuje nadmierną uwagę do tych prawie niezauważalnych czynności. Nie widziałam w tym sensu.

Z czasem jednak jej praca zaczęła mnie fascynować, była heroiczna i syzyfowa. Nieustannie dzień i noc drobinki pyłu, małe kultury kurzu, piasek wdzierały się przez szczeliny, otwarte okna, klimatyzacyjne rury.

I jej problemy stały się moimi problemami, była bezwzględna i po pewnym czasie wspólnego mieszkania i używania tej samej przestrzeni zaczęła wymagać ode mnie podobnego zachowania względem codziennego porządkowania. Wcześniej osiadający na parapetach kurz po prostu dla mnie nie istniał, a nie odwzajemniając jej dbałości, nieświadomie sprawiałam, że jej praca marnowała się, staczała w zapomnienie.

Nie puszczała mi tego płazem. Dążyła do stworzenia rytuałów, codziennego pozbywania się obcych elementów z naszej wspólnej przestrzeni, z miejsca, które dzieliłyśmy. Usuwałyśmy, przeobrażałyśmy, zagarniałyśmy, utrzymywałyśmy...

nie było odwrotu.

 

 

czwartek, 01 listopada 2007

- CZYLI OPIS KATEGORII BLOGA: 

NAUKOWO - teorie, statystyki, fakty

Jeżeli ktokolwiek ma wątpliwości, że da się zliczyć kto i ile wykonuje pracy domowej w naszym społeczeństwie, ile przynosi to dochodu, i jaką w przybliżeniu ma wartość pieniężną – my tych wątpliwości go pozbawimy. Istnieją na ten temat opracowania, książki, artykuły – zachęcimy do ich poznania.

INTYMNIE - z życia wzięte

 Opowieści z życia kobiet. Kuchenne biografie, relacje z frontu zmagań z domową materią, wzruszające okruchy i zabawne zdarzenia. Zawiązki opowiadań.

ARTYSTYCZNIE - literatura i sztuka - wycinki i interpretacje 

 Czy da się zrobić sztukę z szarej codzienności? Oczywiście. Domowy prywatny świat jest fascynującą przestrzenią a doświadczenia kobiet w tworzeniu tego świata nie są gorsze od innych kobiecych doświadczeń takich jak seksualność, menstruacja, poród, macierzyństwo. Te tematy są znane sztuce, zwłaszcza współczesnej. A co z garami i ścierkami podniesionymi do rangi sztuki? Otóż wcale nie jest źle.


ODJAZDY - praca domowa z jajami (albo z jajnikami) - dowcipy, foty, ploty i konkursy

 Czy uwierzycie, że dobrze się bawiąc, odpowiadając sobie kawały, puszczając w ruch chwytliwe słówka układając rymowanki, hasełka i piosenki, po prostu śmiejąc się z całego tego bałaganu realnie poprawiamy swoją sytuację? Ha. Girls - Bawmy się. Praca domowa jest cool


TARGOWISKO PATENTÓW - sprzątanie na skróty, ekspresowe dania - podziel się z innymi


Dział dla bałaganiarzy i osób nie lubiących pracy domowej... zwłaszcza w nadmiarze.
Jakie macie patenty na to, żeby się nie urobić a wszystko zrobić? Albo, żeby chociaż wyglądało na to, że jest zrobione?Czy spaghetti z sosem ze słoika albo jajecznica to jedyne sposoby na nakarmienie czterech osób w piętnaście minut? Podrzućcie swoje patenty, dzięki którym praca domowa staje się lżejsza, łatwiejsza do wykonania, przyjemniejsza, prostsza.

Wiemy, że dużo ludzi lubi mieć superczysto i obiad z trzech dań, ba dużo ludzi lubi wykonywać domową pracę właśnie tak – perfekcyjnie. Można być perfekcjonistą w biurze, można na budowie, można i w domu – uznanie dla dobrej roboty powinno być tu takie samo. Ale jednak, nie wszyscy, którzy z jakichś powodów wykonują domowe prace, czują do tego powołanie i chcą się męczyć w tej dziedzinie... Więc skoczkiem, boczkiem chyłkiem, lecą na skróty, z czasem opracowują całe kolekcje patentów. Takie patenty potrafią uratować domową harmonię, zapewnić kilka chwil brakującego czasu – nie trzymajmy ich tylko dla siebie.

 

Pierwszy wpis z kategorii administracyjno-porządkowej, blogowy odpowiednik forumowego wątku technicznego lub jak kto woli – wątek autotematyczny. Kategoria nazywa się "KTO JAK i DLACZEGO?" Najpierw więc odpowiemy na te trzy pytania 

 DLACZEGO


Pyta się szczur chomika:
- Jak to jest, chomik? Ja mam długie ząbki, i ty masz długie ząbki, ja mam czerwone oczy i ty masz czerwone oczy, ja mam goły ogon i miękkie futerko i ty też. Ale ciebie kochają, przytulają, karmią i dają wygody, a mnie nienawidzą, zastawiają pułapki i chcą zabić? Czemu?
- Wiesz co, szczurek? Ty masz po prostu ch..we public relations. 

To kultowa przypowieść na temat pr. Odnieśmy to do pracy domowej kobiet – komu chce się robić coś tak beznadziejnego? Za to „chodzenie do pracy” i otrzymywanie pieniędzy w zamian za wynajęcie się do robót nierzadko męczących, bezsensownych, przykrych, monotonnych, bycie w stosunku podległości do szefa, podporządkowanie swojego życia systemowi awansów a życia rodziny systemowi urlopów – tak, to bez żadnych wahań i wątpliwości jednoznacznie uchodzi za superkarierę. Chcemy zrobić dobre pr nieodpłatnej pracy domowej kobiet.


 
KTO

Gdzie kucharek sześć tam wszyscy najedzeni i nikt nie pada z nóg.  Na alebalaganie sprzątają dwie administratorki – kantallupa i an.naja. Nie wykluczamy rozrostu teamu;) Póki co jesteśmy my dwie – przyjaciółki ze studiów (polonistyka) różniące się temperamentem i uzupełniające się umiejętnościami. Traktujemy tego bloga jako dobrą zabawę, ale i formę pracy na rzecz kobiet. 

an.naja –  matka, żona, filolożka (kolejność podyktowana rytmem frazy); autorka artykułów o pracy domowej kobiet w literaturze, zagorzała wielbicielka Jolanty Brach-Czainy. Była dziennikarka lokalna, obecnie neofitka trzeciego sektora,  mieszkanka małego miasta na Zachodzie Polski, chrześcijanka i feministka, podpinająca swoje sprzeczne poglądy polityczne i społeczne pod ogólną etykietkę myślenia ze wszech miar alternatywnego. Teoretycznej pracy domowej kobiet poświęciła dwa piękne lata życia swojego i swojego dziecka pisząc pracę magisterską „Doświadczenie kobiecości – praca domowa kobiet w prozie O. Tokarczuk, I. Filipiak i M. Gretkowskiej”. Praktyką zajmuje się z różnym skutkiem już siedem, także pięknych, lat.

 kantallupa – przyjaciółka kilku wspaniałych kobiet, feministka, emigrantka, nauczycielka. kolejność celowa. obserwująca, pisząca, wkurzona obecną sytuacją. przyznająca się do poglądów lewicowych

 Zapraszamy do czytania i współtworzenia bloga – liczymy na ciekawe komentarze i udział w konkursach, chętnie też opublikujemy przesłane nam ciekawe materiały.
 
anijani@op.pl 

CO


Wiadomo, tematem jest nieodpłatna praca domowa kobiet. Rozpracowujemy ją jednak w kilku dziedzinach - jakich - to już temat następnego wpisu.

 
czwartek, 04 października 2007

WITAM WSZYSTKICH na alebalagan.blox.pl - blogu
tematycznym o nieodpłatnej domowej pracy kobiet!! 

Na początek  - o co chodzi? Wiadomo, praca domowa - chodzi zatem o sprzątanie, gotowanie, wychowywanie dzieci, zakupy i wszystkie te żmudne domowe obowiązki. Wszyscy wiedzą, że za to się nie płaci, czyli nieodpłatna no i  w większości polskich domów wykonują ją kobiety (chlubnym wyjątkom gratuluję i chętnie powitam wśród znajomych, polska norma jest jednak inna). 
 Termin nie jest zbyt popularny - przyznaję. Jest za to precyzyjny, neutralny i bardzo potrzebny. Sami popatrzmy jak o tym mówimy -

  • Kto nieodpłatną pracę domową kobiet lubi wykonywać, mówi na przykład: "strzegę domowego ogniska" "tworzę ciepły dom moim dzieciom" - ale czy zawiera się w tych słowach trud czynności, które się na to strzeżenie i tworzenie składają?
  • Kto bardzo z kolei pracy takiej nie lubi - mówi: "nie chcę stać przy garach, nie będę wiecznie pielęgnować ciamkaczy, sami sobie pierzcie skarpetki" - ale tu z kolei tracimy z oczu sens pracy domowej, no i czy faktycznie ona jest taka hańbiąca?
  • Światli i najlepiej z nas wykształceni ludzie, którzy dyskutują na łamach prasy, w studiach radiowych i telewizyjnych bąkną czasem o "kurach domowych",  czasem o "macierzyństwie" i "dzietności", kiedy indziej o "sytuacji kobiet na rynku pracy" (ale zawsze tej płatnej pracy), znowuż kiedy indziej o "nowym wzorze kobiecości i męskości", albo wręcz przeciwnie - "misji kobiety", "powołaniu kobiety". Jednym słowem - omijają temat ślizgając się obok.
  • Ci, którzy siedząc u steru rzeczywistości, powinni zmieniać ją na lepsze do niedawna wybierali milczenie - udawali, że tematu nie ma. A może faktycznie o nim nie wiedzieli, przecież w miażdżącej większości są mężczyznami...

A zatem dla higieny i równowagi - blog o nieodpłatnej pracy domowej kobiet. O teorii i o praktyce. O filozofii zamiatania i o najlepszych sposobach na pucowanie szyb, o dobrych paniach i panach domu, o bałaganiarach i o uciekinierkach, o pomysłach polityków, badaniach socjologicznych oraz argumentach w rozmowie ze współmałżonkiem - o całym tym pojęciowym, ekonomicznym i domowym bałaganie.

 

19:34, an.naja
Link Komentarze (1) »
1 ... 31 , 32 , 33 , 34 , 35
 
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
SPIS TREŚCI BLOGA
kantallupa, naja i ich blog - bałagan
spiżarnia - półki pełne informacji
blogi - poezja i proza codzienności
blogi kobietologiczne
mądrale
inne wcielenia
kantallupa czyta
tu pisuje, tu bywa naja
autorki bloga - kontakt
zGGadaj się z nami!
Krewni i znajomi królika




Pokochaj świat, zacznij od siebie. Podaj dalej!

statystyka