ALE BAŁAGAN W TYCH DOMOWYCH PORZĄDKACH!!!!!!!!!!!!!!! Zamiatamy pojęciowe śmieci, odkurzamy zaśniedziałe poglądy a z fartucha robimy sztandar nowej udomowionej filozofii dla chłopców i dziewczynek.
Blog > Komentarze do wpisu

współczuję współczesnym mężczyznom

          Bardzo współczuję współczesnym mężczyznom. Uświadomiłam to sobie zaraz po przeczytaniu rozmowy Grzegorza Giedrysa i Tomasza Szlendaka zatytułowanej „Sekret męskiego święto-wstrętu”. Rozmowa od wczoraj (01.12.2011r.) do przeczytania w najnowszym numerze Wysokich Obcasów Extra.

 

Zdjęcie zamieszczone nad rozmową, znakomicie ją ilustruje i od razu nawet bez czytania tekstu wiadomo, o czym on będzie. Na rysunku (no, oczywiście że humorystycznym! To tylko feministki nie mają poczucia humoru przecież!) widzimy parę – żonę i męża. Żona z nosem a la Pinokio, w lekkim rozkroku z rękami opartymi na biodrach. (Dokładnie taką minę i pozę przyjmuję wtedy, kiedy chce pokazać moim uczniom, co oznacza po angielsku słowo „angry”.)

Mąż obok nagi z łukiem, wygląda jakby rzucał się w pogoń za dziką zwierzyną, którą naturalnie musi upolować, bo to przecież świadczy o jego męskości, bla bla bla. Znamy to znamy. I już właściwie to wszystko. Nie ma potrzeby, by całą tę rozmowę czytać, bo wszystko wiadomo.

Ale wróćmy jeszcze do sprawy mojego współczucia. Współczesny mężczyzna widziany oczami pana socjologia Szlendaka wypada wręcz koszmarnie. Nie pamięta, kiedy urodziło się jego dziecko. Nie ma głowy do świąt, spotkań towarzyskich. Gdy planuje swój ślub, to tak naprawdę „ma to gdzieś.” (cytat z rozmowy). Zapytany przez partnerkę w październiku, gdzie chce spędzać sylwestra, nie wiem, co odpowiedzieć, bo podobno myśli on krótkoterminowo. Jedyny wyjątek stanowią dwuletnie fundusze inwestycyjne, dzięki którym będzie mógł zdobyć pieniądze na nowe auto. Jest mniej potrzebny swoim dzieciom, więc i nie snuje długoterminowych planów.

Współczesny mężczyzna uwielbia posiadać żonę, bo ta niczym idealna kelnerka bardzo się przydaje, kiedy przyjdą goście – „o nic nie musi się martwić i wszystko jakoś się samo znajduje. To żona dyryguje całym tym towarzyskim przedsięwzięciem.”

Mężczyzna XXI wieku inaczej mierzy czas niż jego partnerka, której życie błogo płynie sobie w kolejnych cyklach: owulacyjnym, rodzinnym, instytucjonalnym (gdzie sama pracuje, i gdzie oczywiście pracuje jej mężczyzna), szkolnym (on pewnie nie ma pojęcia, w której klasie jest jego dziecko).

Nowoczesnego mężczyznę męczy rytmiczność rytuałów, dlatego, że mało go obchodzą międzyludzkie relacje. Gdyby miał ugotować kolację wigilijną złożoną z 12 potraw z pewnością wysadziłby w powietrze całą kuchnię. Choć tu pan socjolog jest łagodniejszy, bo tylko przyznaje, że byłoby to bardzo trudne.

Wyobraźnia mężczyzny jest bardzo ograniczona. Nie potrafi przewidzieć, co złego mogą sobie przez przypadek zrobić jego małe dzieci. (Dlatego tak na wszelkie wypadek, drogie mamy, nie zostawiajcie nigdy swoich dzieci z ich ojcami). Mężczyzna jest jednoprzełącznikowy, jak ogląda film, to nie będzie dziecka w tym samym czasie pilnował. Nie da rady.

Współczesny facet nie czyta w pociągu czy autobusie, bo nie potrafi się skupić w trudnych warunkach, gdzie jest gwar i hałas.

W hipermarkecie też się nie odnajduje, bo złośliwi architekci tak je projektują, żeby tylko kobiety dały sobie radę z zakupami. Jeśli nie otrzyma dokładnych wskazówek, co ma kupić, to kupi tylko to, co lubi, zapominając przy tym, że ma dziecko, które też coś przecież jada.

Kobiety mają łatwiej. Nie muszą w cierpieniu uczyć się samodzielnego życia po wyprowadzce od rodziców. One to mają w genach! A mężczyzna dopiero po kilku wizytach w supermarkecie wie, co to bazylia i że „firanki nie unoszą się same w powietrzu, ale na miejscu utrzymują je żabki.”

Mężczyźni nie angażują się w prace domowe, oprócz gotowania, bo z nimi nie wiążą się pochwały społeczne, prestiż, czy splendor. Gotowaniem można komuś zaimponować, a już dobrze umytą podłogą nie. W kuchni mogą rywalizować, w praniu ręcznym raczej nie. No, chyba że zorganizują sobie konkurencję, kto pierwszy, ten lepszy.

Naprawdę bardzo mi przykro, że nowoczesny mężczyzna musi czytać o sobie te wszystkie bzdury. I to gdzie???? W jednym z najbardziej poczytnych i opiniotwórczych polskich magazynów.

 

piątek, 02 grudnia 2011, kantallupa

Polecane wpisy

  • Prawa autorskie a prawa kobiet

    Praca twórcza jest jak praca domowa kobiet. Każdy widzi efekt finalny – książkę, obraz, rzeźbę... Ale nie każdy zdaje sobie sprawę z ogromu pracy i częst

  • Czas na ojcostwo!

    Czas wreszcie nazwać rzeczy po imieniu. Dość owijania w bawełnę. Dość niewolnictwa kobiet. Pitolenia o heroicznych matkach Polkach. Nadszedł czas buntu i wyzwol

  • "Kapitan Wrona myje naczynia"

    Kim był bohater narodowy/narodowa bohaterka? Pierwsi, którzy przychodzą na myśl to: Jan Paweł II, Kościuszko, Joanna d’Arc, Traugutt, Owsiak, Wałęsa, Pi

Komentarze
fajny.bury.kot
2011/12/02 10:44:16
Nie za bardzo wiem czego tu współczuć, raczej powinno się zazdrośćić.
-
kantallupa
2011/12/02 10:51:40
przede wszystkim tego, że wciąż traktuje się mężczyzn jak dzieci - nieporadni, nie potrafią sami, trzeba się nimi zająć, ktoś (czyt. żona) wciąż powinien nad nimi czuwać, etc.
chociaż z drugiej strony, fajny.bury.kocie, przyjemnie jest być dzieckiem:-) i mieć kogoś, kto się o wszystko troszczy, prawda?
tylko jak wtedy stworzyć dojrzały związek z kobietą?
-
jol-ene
2011/12/02 13:46:18
no naprawdę! posiadam w takim razie jakiś odsetek męskich cech, bo np. nie czytam w pociągach i tramwajach, bo nie mogę się skupić. z drugiej strony zarówno mój mężczyzna, jak i kilku moich kolegów, posiada wiele żeńskich cech, nie tylko dlatego, że czytają w środkach komunikacji.
-
Gość: Monika, 156.17.58.*
2011/12/05 12:48:12
Ożesz! Żal! To nie opis mężczyzny, tylko człowieka nie w pełni rozwiniętego psychicznie :/ Żal!
-
2011/12/05 13:43:58
Ludzie są różni więc i tacy się znajdą:)
Interesuje mnie jaki cel miał ten tekst? Żeby utrwalać stereotypy? Żeby edukować i zachęcać do zmiany? Żeby sugerować kobietom, że mają się z tym pogodzić i za wiele nie wymagać?

Dojrzałych związków jest mało:)

-
fajny.bury.kot
2011/12/05 14:23:27
@kantallupa Jak to jak? Normalnie. Kobieta zaspokaja swój instynkt macierzyński, a mężczyzna jest szczęśliwy. Pełna harmonia.
-
fajny.bury.kot
2011/12/05 14:26:36
PS.
Rozumiem, że to wina mężczyzn, że najpierw kobiety wybierają sobie niedojrzałych mężów, a potem są nieszczęśliwe.
-
baba-84
2011/12/05 16:51:16
A już chciałam kupić WO Extra. No to klops, nie kupię, bo ile można tego typu straszącej przesady czytać. Też ostatnio pisałam u siebie o tekście z WO, ale sobotniego. Oj, popsuł się poziom tego magazynu... :-/
-
2011/12/13 16:57:17
Ile lat ma ten mężczyzna współczesny? Sądząc po wzmiankach o żonie i dziecku - co najmniej dwadzieścia parę. Sądząc po reszcie zachowań - kiepsko dostosowane społecznie dziesięć.
(hihihi, mój mąż nie jest mężczyzną. A to się zdziwi, jak mu powiem.)
-
2011/12/14 08:20:10
Może to kwestia współczesnego kultu młodości czyli w konsekwencji niedojrzałości? "Należy" się zwykle mężczyznom, bo kobiety w końcu zostają matkami i dojrzeć muszą:)
-
2011/12/16 08:05:29
kobieta w kryzysie:
oj, coś nie wydaje mi się, żeby 100% kobiet z definicji i automatycznie dojrzewało do rodzicielstwa, niektóre przez większość życia zostaje na etapie "zabawy w dom"

-
2011/12/16 11:21:36
Nie wszystkie dojrzewają, nie wszystkie też mają instynkt macierzyński, nie wszystkie są opiekuńcze - tylko że w publicznym dyskursie te problemy nie istnieją - chyba że w formie potępienia ("co to za matka!"). Mamy sprostać i koniec.

A panowie "nie lubią świąt" (a w rzeczywistości niektórzy lubią, znam takich), tego, śmego i owego i jest fajnie bo oni już TACY SĄ. Po prostu:) Chyba o to chodziło w tym artykule, o którym dyskutujemy (i w wielu innych, co jakiś czas można takie rzeczy przeczytać)?




Pokochaj świat, zacznij od siebie. Podaj dalej!

statystyka