ALE BAŁAGAN W TYCH DOMOWYCH PORZĄDKACH!!!!!!!!!!!!!!! Zamiatamy pojęciowe śmieci, odkurzamy zaśniedziałe poglądy a z fartucha robimy sztandar nowej udomowionej filozofii dla chłopców i dziewczynek.
Blog > Komentarze do wpisu

rarogi i zło konieczne

 

 Absolutnie nie mam czasu napisać relacji z naszego pobytu na II Akademickim Kongresie Feministycznym i dlatego w końcu ją piszę.

 

Może także dlatego, że przeklarowało mi się w głowie kilka rzeczy.

 

F jak fryzury. Mam dziwne wrażenie, że feminizm łączy się z fryzurą. Połowa fryzur na sali mocno odbiegała od tego co oglądam na co dzień w swoim niewielkim mieście. Nie mogę się od tego uwolnić, mimo że minęło tyle czasu. Tak sobie myślę – o co chodzi… Może o to, że ktoś deklarujący zainteresowanie feminizmem z automatu musi być mentalnym kolorowym ptakiem, który widzi to co wszyscy, ale postanawia o tym mówić i dziobać za tym, żeby tak nie było… i zostaje rarogiem śpiewającym w obcym języku. Z jakiegoś powodu taka puenta jest dla mnie bardzo, bardzo przykra. Tak, ja lubię być rarogiem. Tylko to trochę straszne, że problemy widzą niby ‘wszyscy’, ale rozwiązań szukają tylko ci z dziwnymi fryzurami, mówiący do siebie w salach kampusu UJ.

 

E jak ekonomia feministyczna – najważniejszy i z roku na rok rosnący w Polsce w siłę kontekst pracy domowej kobiet. Po sesji na ten temat mamy dwa wyjścia – zamknąć blog i przekierować ruch na think-thank feministyczny lub przeżuwać think thank po kawałku i próbować go popularyzować w tej naszej niszy. Będę przekorna i ponownie powiem, że szkoda, że tak mało kobiet wie, że po ich stronie stoją tak świetne kobiety z tak mądrymi ideami. Dobra, okej, coraz więcej wie. Dobra, okej, one tego nie nazywają ekonomią feministyczną. Dobra, okej. O to właśnie mi chodzi, że nie nazywają. 

 

M jak Marta. Bardzo się cieszę, że mogłam spędzić ten czas z moją współbloggerką.

 

I jak interesy. Różne grupy społeczne mają różne interesy. Różne kobiety też. Różne kobiety pracujące w domu też. Różne feministki też. Niby rzecz oczywista a warta zauważenia i jak najczęstszego werbalizowania, bo o nią rozbija się wiele pomysłów, inicjatyw, idei, debat.

 

N jak Nasycenie. Strasznie, strasznie, strasznie dużo sesji i trudnych wyborów, bo tak dużo działo się naraz. I jak to w życiu - rozsądnie nie okazywały się rozsądne, romantyczne prowadziły do rozwagi.

 

I jak identyfikacja. Nie wiem kim jestem, nie wiem gdzie jest moje miejsce w ruchu. Słowo feministka ma dwie oczywiste konotacje: badaczka lub działaczka. Nie badam, nie działam, więc co?

 

Z jak zło konieczne. Polityka to zło konieczne. Kulejące (właściwie leżące i zdychające) instytucje publiczne to zło konieczne. Wymachujące nam przed nosami na każdym kroku stereotypy (zwalczymy je edukacją, ale trzeba czasu, czasu, czasu) to zło konieczne. Beztrosko się pleniący, bezrefleksyjnie aplikowany tradycjonalizm roli płciowej to zło konieczne. Marginalizacja problemów dyskryminacji nierówności w mainstreamie to zło konieczne. Rzeczywistość to zło konieczne. Za dużo tego zła koniecznego jak dla mnie. Rozumiem wszystkich ludzi, którzy jakoś to racjonalizują i skoro biorą udział w złych koniecznościach, to zapominają o idei i wizji.

 

M jak miłość (haha). Sesja o socjologii rodziny, badania jakościowe nad partnerstwem w polskich związkach małżeńskich i obijające się w mojej głowie pytanie: „ile polskich mężatek uważa się za feministki”.

 

 

Jakaś puenta? Hmmm. Jakąś puentą będzie nasza publikacja w „Recyklingu Idei”. Dobrze by było także, gdyby puenta rozciągnęła się na wszystkie następne wpisy na bałaganie:)

 

 

 





niedziela, 09 października 2011, an.naja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.wroclaw.mm.pl
2011/10/09 16:58:32
A jak akademia: jedno jest pewne - feminizm na nauki wpłynął.
-
2011/10/09 18:39:04
Ja bym powiedziała: zaistniał. Wpływanie ma przed sobą. Po obejrzeniu wszystkich tych badaczek/czy, działaczek/czy z ogniem w oku i konstelacji świecących dobrą aurą profesorek można dobrze rokować tej misji:D
-
2011/10/12 13:35:33
To są problemy niby oczywiste, z codziennego życia wzięte. Ale tak ztabuizowane, tak wyszydzane, że większość "normalnych", nawet młodych i nowocześnie myślących stara się trzymać z daleka (zostają tylko ci "dziwni" - swoją drogą ciekawa jestem jakie to są fryzury?:)
I o to chodzi - bez masowego poparcia te problemy nie będą załatwione nigdy.
-
2011/10/12 13:35:33
To są problemy niby oczywiste, z codziennego życia wzięte. Ale tak ztabuizowane, tak wyszydzane, że większość "normalnych", nawet młodych i nowocześnie myślących stara się trzymać z daleka (zostają tylko ci "dziwni" - swoją drogą ciekawa jestem jakie to są fryzury?:)
I o to chodzi - bez masowego poparcia te problemy nie będą załatwione nigdy.
-
2011/10/12 13:38:14
"A jak akademia: jedno jest pewne - feminizm na nauki wpłynął." - ale nie w Polsce - tu panuje "zdrowy" konserwatyzm:)




Pokochaj świat, zacznij od siebie. Podaj dalej!

statystyka