ALE BAŁAGAN W TYCH DOMOWYCH PORZĄDKACH!!!!!!!!!!!!!!! Zamiatamy pojęciowe śmieci, odkurzamy zaśniedziałe poglądy a z fartucha robimy sztandar nowej udomowionej filozofii dla chłopców i dziewczynek.
Blog > Komentarze do wpisu

w obronie matek przeciętnych

W dzisiejszych Wysokich Obcasach (24 września 2011r.) reklamują polski film „Ki”, który wchodzi na ekrany 30 września. Jest nawet rozmowa ze scenarzystą – Pawłem Ferdkiem.

 

Hasło na plakacie głosi: „Nie polubisz jej” i odnosi się do głównej bohaterki, która jest kobietą i młodą matką (Zaznaczenie płci i kolejność celowe. Dlaczego? Będzie o tym więcej na końcu).

Nie wiem, dlaczego autorzy tego, z pewnością chwytliwego, hasła założyli, że widzowie nie polubią Ki. Kobiety, która, jak mówi sam scenarzysta, „jest sama, musi być matką i ojcem jednocześnie. (…) stara się sprostać sytuacji najlepiej jak potrafi, nie na pół gwizdka.” Ki „staje na głowie, by (dziecko) nie było balastem. Ono motywuje ją do utrzymania pionu w życiu.”

Podczas tegorocznego festiwalu filmowego Nowe Horyzonty, na którym obraz był prezentowany, po projekcji odezwały się głosy, że Ki nie da się lubić, bo jest matką patologiczną. Oburzyły mnie te głosy i wprawiły w stan osłupienia, ponieważ nikt z dyskutujących nie zająknął się nawet na temat ojca dziecka, który po prostu zdezerterował. To on jest w moim rankingu pierwszy do nielubienia. Rozstanie z Ki stało się dla niego rozstaniem również i z własnym synem. Nie był dla syna oparciem ani emocjonalnym, ani finansowym.

Ki natomiast jest kobietą, której różowo-słodko-kaszkowa wizja idealnego macierzyństwa, promowana przez kolorowe magazyny, seriale, rozmowy z gwiazdami, etc., kompletnie nie odpowiada. Czy to jest powód, żeby jej nie lubić? Jak widać w naszym kraju, tak.

Sam scenarzysta zauważa, że Ki „nie rezygnuje w macierzyństwie z siebie”. Jest matką, bo nie ucieka, tak jak ojciec dziecka. Kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej, ale jest też i kobietą. Bohaterka ta skupia w sobie konflikt o którym w swojej ostatniej książce pisze Badinter. Książka ma tytuł „Konflikt. Kobieta i matka”.   

Według tego, co pisze Badinter, Ki na kształt Francuzek jest „matką przeciętną”, a nie idealną matką Polką, która poświęca siebie, z siebie rezygnuje. Badinter zauważa: (tłumaczenie własne)

„Dla nich (matek przeciętnych) macierzyństwo jest koniecznym czynnikiem rozwoju, ale niewystarczającym. Nie chcą z niczego rezygnować. To, co można powiedzieć o „przypadku Francuzek” to to, że w przeciwieństwie do większości Europejek korzystają od dawna z prawdziwego uznania ich kobiecej tożsamości samej w sobie. Żłobki i przedszkola (…) dla dzieci dwu i dwuipółletnich są dowodem przyzwolenia społecznego na bycie matką w niepełnym wymiarze czasu. Ani matki, ani teściowe ani nawet ojcowie nic tu nie mają  do powiedzenia. Żadna presja społeczna czy moralna nie ciąży na nich, aby być matką na pełny etat. Nawet w przeciągu pierwszego roku po urodzeniu dziecka.”*

Na nielubienie i potępienie Ki nie zasługuje. Prezentuje po prostu inny, od opiewanego dziś, model macierzyństwa. Nie lubić i potępić należy ojca dziecka, partnera Ki, który zdezerterował z rodzicielstwa, opuścił swojego syna.  

Film polecam!

* Badinter tłumaczy, że dzięki takiemu podejściu kobiet Francja ma obecnie jeden z najwyższych współczynników urodzeń w Europie. 

 

sobota, 24 września 2011, kantallupa

Polecane wpisy

  • Prawa autorskie a prawa kobiet

    Praca twórcza jest jak praca domowa kobiet. Każdy widzi efekt finalny – książkę, obraz, rzeźbę... Ale nie każdy zdaje sobie sprawę z ogromu pracy i częst

  • Czas na ojcostwo!

    Czas wreszcie nazwać rzeczy po imieniu. Dość owijania w bawełnę. Dość niewolnictwa kobiet. Pitolenia o heroicznych matkach Polkach. Nadszedł czas buntu i wyzwol

  • odkrycie

    współczesny mężczyzna? Ma sekrety i ma święto-wstręt. Wiecznie ugania się za pieniędzmi, za bytem swoim i rodziny. Nie ma głowy do ceremonii. Żyje z dnia na dzi

Komentarze
jol-ene
2011/09/24 19:47:35
ja myślę, że w Polsce powoli powoli powoli, ale odchodzi się od takiego ślepego uwielbiania i gloryfikowania Matki Polki. nie tylko emancypacja kobiet sprawia, że rodzice oddają dzieci do żłobków, przedszkoli, ale też konieczność podjęcia pracy przez dwoje rodziców, by utrzymać rodzinę (nie mówiąc o samotnych matkach, dla których brak pracy to często bankructwo).

zmiany następują powoli, czasami się wkurzam, że zbyt powoli. ale na ogół głęboko wierzę, że w końcu nastąpią w 100 procentach

PS takdlakobiet.pl/
trzeba zbierać podpisy!
-
2011/09/24 20:06:59
Ta obłędna miłość do Matki Polki to świetne narzędzie dyscyplinowania kobiet. Nie da się jej dorównać, z tej miłej przyczyny, że wzorcowa Matka Polka nie istnieje. Nie da się jej dorównać, bo zawsze coś może być zrobione lepiej, szybciej, bardziej. Bo wytyczne są sprzeczne.
Ciekawe, czy figura poświętliwej matki nie pojawia się właśnie w tych krajach, dzie króluje silny i "ludowy" kult maryjny. Podobieństwa same mi się narzucają: w obu przypadkach uwilebiona jest kobiecość nieosiągalna, nie z tego świata, podczas gdy kobiecość ziemska dostaje mocno w odwłok i słyszy, że ma brać przykład z tej nieziemskiej...
-
2011/09/25 13:18:13
Oj... chyba nie chcę obejrzeć tego filmu. Bo jestem w takim razie "przeciętną matką" pracującą przez 14 lat za dwóch, muszącą sobie radzić w pracy tak samo jak inne kobiety w pełnych rodzinach... Chyba nawet nie chcę znać fabuły filmu ani poszczególnych scen... Może kiedyś, jak będzie jeszcze lepiej niż jest...
-
Gość: milasha, *.rev.sfr.net
2011/09/26 23:14:52
Francja ma jeden z najwyzszych ( o ile nie najwyzszy ) w Europie wspolczynnik urodzen , nie tylko ze wzgledu na taki, a nie inny stosunek do macierzynstwa, ale chyba glownie dlatego, ze jest tu swietnie zorganizowana opieka dla najmlodszych. Zdecydowana wiekszosc Francuzek pracuje zawodowo i jest to jak najbardziej normalne, a opieke nad dziecmi w czasie ich pracy przejmuja zlobki i nianie, te pierwsze mniej lub bardziej dostepne w zaleznosci od regionu i ciesza sie swietna opinia. W wieku 3 lat dzieciaki zaczynaja bezplatna l'école maternelle czyli tak jakby przedszkole, z kotrego korzystaja niemal wszyscy, choc obowiazkowe nie jest. Zlobki przyjmuja dzieci od ... 2,5 m-ca !.. co moze nas przyprawiac o gesia skorke, ale niestety urlop macierzynski po porodzie we Francji trwa tylko 10 tygodni ( + 6 tyg. przed porodem). Mozna oczywiscie go przedluzyc wychowawczym, lub urlopem zwyklym ).
Podejscie do macierzynstwa jest tutaj faktycznie inny niz w Polsce. Matka to zarazem kobieta i czlowiek, ktory chce sie rozwijac,ma prawo do zadbania o swoje zycie zawodowe, towarzyskie, o swoja forme. Matka poswiecajaca sie dla dziecka wbrew sobie, spotka sie raczej z dezaprobata niz ze zrozumieniem. Temat: macierzynstwo we Francji , to temat rzeka, nie wyczerpie sie tego w komentarzu. Z drugiej strony, czasami mam wrazenie, ze presja spoleczna na ta aktywnosc zawodowa i wszelka matki, na feminizm kobiet jest zbyt duza. Kilkakrotnie slyszalam, ze zle jest odbierane to, kiedy kobieta decyduje sie na przerwanie pracy, aby zajac sie dziecmi. Temat do zbadania ;). Albo zdziwienie graniczace z lekcewazeniem, ze karmi sie piersia dluzej niz te 6 zalecanych m-cy...Bo przeciez juz wystarczy tego "uwiazania", powinna juz zajac sie soba, zadbac o swoje zycie i sprawy, o siebie. Ale moze to zalezy rowniez od otoczenia...
-
2011/09/28 21:50:01
Dzięki za komentarze, czy dobrze się domyślam, że sprawozdanie z Francji jest z autopsji?
-
2011/09/29 08:51:09
Dla mnie kult Matki Polki to ściema. Prawdziwe matki są traktowane lekceważąco, żeby nie powiedzieć pogardliwie. Rzeczywiście może to sposób na odesłanie kobiet do domu i zamknięcie im ust.
-
2011/09/29 23:04:27
Tak, z autospsji. I musze powiedziec, ze pierwszemu doswiadczeniu macierzynstwa w tym kraju wiazalo sie z wieloma frustracjami, ze wzgledu na ten inny niz polski model matki-kobiety.
-
2011/09/30 08:35:44
Moim zdaniem presja na "idealne" matki wynika z szerszego zjawiska - baba jaka by nie była nigdy nie jest dość dobra (!)
-
2011/09/30 08:37:04
Słyszałam, że w ogóle model wychowania jest inny we Francji - dzieci trzyma się bardziej na dystans?
-
Gość: milasha, *.rev.sfr.net
2011/10/03 14:10:35
Chyba jest wiecej dyscypliny... bardzo duza wage przywiazuje sie do regularnosci - pory jedzenia, siesty .Ale w Polsce chyba tez.. Moim zdaniem pewnego rodzaju dystans tworzy sie poprzez to, ze dzieci od malutkiego przyzwyczajane sa do spedzania dnia w zlobkach, przeszkolach lub z nianiami, bo mamy pracuja zawodowo. Jesli juz 3-4 m-sieczny maluch spedza w zlobku lub z niania nawet po 10 godzin dziennie, mysle, ze jakis wplyw to jednak ma na jego psychike. Z drugiej strony te dzieci francuskie sa normalne ;), usmiechniete... po prostu dzieci.
-
2011/10/03 21:09:20
hm... no właśnie! skąd wzięło się przekonanie, że dziecko z nianią, czy też w żłobku, wyrośnie na problematyczne, że może mieć jakieś traumy, etc. są na to jakieś badania?
a tak przy okazji, są takie domy, że że dziecku faktycznie lepiej jest w żłobku/przedszkolu. mam na myśli tzw. rodziny dysfunkcyjne, gdzie dzieci są zaniedbywane, opuszczone, pozostawione same sobie.

mam doświadczenie w pracy jako niania, prowadzę zajęcia w przedszkolach i byłam kiedyś wolontariuszką w świetlicy środowiskowej.
z moich, podkreślam moich, doświadczeń wynika, że dziecko z nianią może być szczęśliwe i dobrze bawić się. przedszkole/żłobek uczy je tego, czego w domu nie ma szans się nauczyć, bo rodzice (nawet jeśli nie są patologiczni), to nie wiedzą, nie potrafią, nie chce im się, nie mają świadomości itp. a dzieci w świetlicy środowiskowej nie miały sielskiego, anielskiego dzieciństwa, wręcz przeciwnie.
dlatego też dostęp do żłóbków i przedszkoli powinien być powszechny i bezpłatny lub dofinansowany dla tych w trudnej sytuacji życiowej. dla niektórych dzieci to czasem jedyna szansa, by zobaczyć i doświadczyć normalnego życia.

głównym problemem nie wydaje mi się więc problem, czy dziecko przeżywa jakieś traumy (no, na początku jasne, że jest mu trudno się zaaklimatyzować. cóż, i takie życie bywa), czy nie przeżywa. chodzi o możliwość wyboru, zadecydowania. te matki, które mogą sobie pozwolić lub chcą, by być z dzieckiem w domu, niech będą, a te, które nie mogą, nie dają rady, niech je zapisują do żłobków/przedszkoli.

no, wiem, że to utopia jest, bo te, które by chciały być z dzieckiem często nie mogą, bo kredyty trzeba spłacać, etc.
dlatego nie róbmy nagonki na matki, na kobiety. na decyzję, jak widać, wpływa zbyt wiele czynników natury bardzo prywatnej.
-
2011/10/04 08:10:59
Badania? Są różne (tak to zwykle z badaniami bywa:).
Są badania dotyczące plemion, w których "wszytkie dzieci są nasze" - każdy dorosły stara się zaopiekować dzieckiem. Żadnych problemów rozwojowych te dzieci nie mają i są świetnie zsocjalizowane:) Nie ma wątpliwosci, że dziecko potrzebuje opieki i troski, ale raczej nie ma znaczenia kto tej opieki udziela.
Są nawet dowody na to, że nawet małe dzieci potrafią udzielić wsparcia sobie nawzajem, w razie konieczności.
-
2011/10/17 20:41:20
skasowałam Twój komentarz, qwertytura, bardzo mi przykro
nie ze względu na to, że skasowałam, ale ze względu na to, co w nim było
używanie rasistowskich określeń nie będzie tolerowane na naszym blogu
-
2011/10/19 06:14:23
Zgadzam się z Wami. Przepraszam za złe zachowanie, więcej nie będę.
Pozdrawiam.
Jarek.
-
2013/11/08 09:53:20
Ja również muszę się z wami zgodzić, choć nie uważam, by moje zachowanie w domu było karygodne, a raczej pozytywnie odstaję od normy. Tutaj zasługa jednak musi być przypisana mojej mamie, która od zawsze "zaganiała" mnie z bratem do pomocy. Nie mam przy tym problemów z czymkolwiek, mimo że używam perfumy męskie i pomagam w domu. Do tego lubię bowiem piwo i dobry mecz :)




Pokochaj świat, zacznij od siebie. Podaj dalej!

statystyka