ALE BAŁAGAN W TYCH DOMOWYCH PORZĄDKACH!!!!!!!!!!!!!!! Zamiatamy pojęciowe śmieci, odkurzamy zaśniedziałe poglądy a z fartucha robimy sztandar nowej udomowionej filozofii dla chłopców i dziewczynek.
Blog > Komentarze do wpisu

Po co nam mężczyzna?

Pan doktor Bogusław Pawłowski z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego wie, na jakiej podstawie kobiety wybierają tych, a nie innych mężczyzn.

Mężczyźni mają przechlapane. Współczuję im.

Najbardziej przechlapane mają mniej zamożni przystojniacy. Ich jedyną szansą na miłość jest związek z jakaś obrzydliwie zamożną kobietą, która, skoro już jest taka obrzydliwe zamożna, z pewnością musi być hollywoodzką gwiazdą lub też jest związana z poważnym biznesem. Tylko i wyłącznie tam dostrzega autor bogate kobiety. W dodatku ładny, a mniej zaradny życiowo, partner należy niestety do 30% grupy mężczyzn, która jest narażona na zdradę, bo „akcje na rynku seksualnym rosną proporcjonalnie do grubości portfela”.

Wszyscy pozostali, czyli brzydcy i starzy, ale koniecznie z dużymi pieniędzmi, mają łatwiej. Współcześnie o męskości świadczą pieniądze właśnie i karty kredytowe.

Jest mi żal współczesnych mężczyzn. Wciąż wmawia się im, że nam zależy głównie na grubości ich portfela, że nie liczymy się z ich możliwościami i zdrowiem, a chodzi nam jedynie o dobro ekonomiczne nasze i naszych dzieci. Ci starsi podejrzewają nas, że widzimy tylko ich pieniądze i status. Ci młodsi boją się, bo mogą należeć do 30% grupy mężczyzn zdradzanych, którzy jeszcze na dokładkę być może łożą na nie swoje potomstwo. Mam tu na myśli potomstwo pochodzące z naszych zdrad.

A dodatkowo tak ławo tłumaczy się fakt ich niewierności. Przecież „poprzez romanse on zwiększa swój sukces reprodukcyjny”. Ten biedniejszy nie wykarmi rodziny, a co gorsza ewentualne potomstwo może jeszcze odziedziczyć jego „negatywne cechy, np. niską atrakcyjność”.

Ach, biedni ci mężczyźni! Wciąż muszą oceniać i mieć w oku niezawodny centymetr, by właściwie oszacować wiotkość kobiecej kibici. Owa szczupła kibić oznacza bowiem, że jej szczęśliwe posiadaczki „rzadziej zapadają na niektóre choroby, prędzej dojrzewają i są lepiej predestynowane do macierzyństwa”.

No, a potem, ci biedni mężczyźni, muszą łożyć na to potomstwo i znikąd pomocy.

A przecież można inaczej.

Dodatek Wyborczej rozczarował mnie. I rozzłościł!!! Przez przypadek za to trafiłam na listopadowy Twój Styl, w którym przeczytałam rozmowę z psychoterapeutą Januszem Sztencelem. Rozmowa była częścią kilku tekstów zatytułowanych „Po co mi ten mężczyzna?”

Pan Sztencel pokazuje, że można inaczej. Marzę by przyszłe pokolenia mężczyzn wychowywały się właśnie w takim duchu, bo „nasze życie jest tym, co zeń czynią nasze myśli”.

Kilka wypowiedzi dla osłody męskiego żywota widzianego wciąż przez niektórych naukowców przez pryzmat modnej w latach 70. ubiegłego wieku (sic!) socjobiologii.

„Najważniejszy według mnie jest fakt, że kobieta naprawdę ma dziś wybór. Niemal zupełnie zniknął kulturowy i społeczny przymus w tej sprawie (chodzi o małżeństwo). Pamiętajmy, że jeszcze dwa stulecia temu rodziły dzieci w wieku kilkunastu lat, wcześniej się starzały, kultura w sposób bezwzględny podporządkowała je mężczyznom. Generalnie mąż był po prostu niezbędny. Dzisiaj kobieta, by być kimś, nie musi nosi obrączki, nie potrzebuje, by ktoś ją utrzymywał. Zyskała autonomię, nie jest kwiatkiem do kożucha, niczyją własnością. Ma w ogóle prawo zadać sobie pytanie: jakiego mężczyzny szukam? Czego oczekuję od związku?”

„ Teraz kobiety same nalegają, byśmy (mężczyźni) brali udział w wychowywaniu dzieci, a my zaczynamy się w tym rozsmakowywać, widzieć w tym radość. Wspólna płaszczyzna jest coraz większa, więc lepiej się dogadujemy.”

"To nowość: mężczyźni są dla kobiet partnerami do rozmowy. (…) Dziś mężczyzna to przyjaciel. Sam żyje bliżej domu, ma większy kontakt z tym, co się w nim dzieje. Ale i kobieta jest w stanie bardziej wczuć się w jego problemy, bo zna jego świat od środka. Pracuje, bierze udział w rywalizacji, wie, jakie to stresujące. On czuje, że ona go rozumie i przez to sam łatwiej się otwiera. (…) Wszystko jest możliwe, bo znika podział na osobne światy: ten typowo męski i ten tradycyjnie kobiecy. (…) Przy niej on nie musi niczego udowadniać, może być bardziej sobą, odpocząć.

Panie Januszu, gotowa jestem się Panu oświadczyć!:-)

środa, 16 grudnia 2009, kantallupa
Tagi: dom

Komentarze
2009/12/17 08:54:53
Ta-dam! Sensacja:) Naprawdę się oświadczysz? To strasznie socjobiologiczne... I zgodne z tezą doktora Bogusława, który zapewne będzie rad, że nie zasłużył na Twe matrymonialne zainteresowanie, ponieważ potwierdzi to jego tezę.

Wszakże - mimo kolosalnego wrażenia, jakie na Tobie wywarł błyskotliwy tekst dra Pawłowskiego - nie oświadczysz się mu (mimo że masz do niego dwa kroki:D), ponieważ jest on zaledwie chudoportfelowym doktorzyną!
Odrzucasz nieszczęsnego naukowca na rzecz produkującego się w mniej prestiżowej prasie psychoterapeuty! Jednakże zapewne zasobnego, bo posiadającego bardziej intrantny zawód.

Tak tak, wyrachowanie niewieście nie zna granic.
Zgroza!

Jeśli tylko dr Pawłowski jest do tego przystojny, to mamy już normalnie wystarczający dowód na to, że ma rację.
-
2009/12/17 09:11:13
Z tego co się orientuję, pieniądze są bardzo ważne dla ...mężczyzn (choć pewnie nie wszystkich:)
Może po prostu niektórzy z nich projektują na nas swój punkt widzenia?
-
2009/12/17 09:11:26
a tak na poważnie -
Żen jak cholera z tym artykułem, dr Pawłowski wlecze się w ogonie refleksji społecznej! Nawet na takim onecie teksty są dużo bardziej na czasie! Do tego poparte badaniami i nawiązujące do świeższych teorii, do najnowszych opracowań, z których wynika, że kobiety przestają szukać "żywych skarbonek".

Za to cytaty z Janusza Sztencela radują serce.
Mniej raduje serce, że Pawłowskiego wyjęłaś z kierowanego do masowego odbiorcy dodatku do Wyborczej. A Sztencel siedzi w Twoim Stylu, czyli piśmie adresowanym do kobiet i to tych bardziej świadomych i zamożniejszych.

Sytuacja współczesnych mężczyzn moim zdaniem łatwa nie jest, zawsze to przyznaję. Ale zaklinanie rzeczywistości pianiem odwiecznych hymnów na temat zasobności portfela i szczupłej kibici chyba w niczym nie pomoże.
-
2009/12/17 13:08:20
o to własnie chodzi an.naja, że wyborczą czytają masy, a twój styl kobiety, które na niego stać. dlatego moim zdaniem nie powinno się takich przeterminowanych rzeczy puszczać w gazecie!!! cała "praca u podstaw" na nic.
-
2009/12/18 09:59:56
Jesteście na pierwszej stronie gazety :)-Gratulacje!

Znowu może uznacie mój tok myslenia za pokrętny...
Dwadziescia lat temu pisałam prackę o socjobiologii i już wówczas pomysły socjobiologów śmieszyły mnie do łez(myslę ,że teraz ta dziedzina dojrzała,ale nie jestem na bieżąco).Te pomysły aby pod aktualne (lokalne) obyczaje podkładać biologiczne uzasadnienie...Na przykład-ze kobitka powinna się długo opierać ,aby zdobyć partnera na stałe podpierane przykładami z życia zwierząt :))) A casus altannika? Zaden, kurczę,inny ptaszek nie wkłada tyle pary w zaloty ! Buduje tę budkę,przyozdabia ...a po zapłodnieniu się ulatnia i tyle go widziała.
Ze świata przyrody można wyciagnąć dowody na WSZYSTKO,bo tak wielkie urozmaicenie zachowań.
No i powyżej cytowane twierdzenie,ze kobieta leci na dojrzałego faceta z niezłym portfelem a nie seksownego młodzika z niezłym tyłkiem(w odróznieniu od facetów dla których "jakość biologiczna" uber alles).:))))
A przecież tak łatwo tu oddzielić kulturowe od biologicznego!Wystarczy wprowadzić zmienna pożądania. Gdybyśmy sie podniecały starszymi zamożnymi panami,to na występach męskiego stripteasu-łysi i brzuchaci machaliby złotą kartą kredytową :)))
A cała literatura europejska pełna przykładów jak to pannę siłą chcę przymusić do ożenku ze starym i bogatym a ona pragnie młodego i biednego?
Albo ze mężatka zwodzi głupiego,starego męża ,zeby kopulować z kimś o odmiennych parametrach?
No tak,Kantallupa,biedni Ci przystojniacy-zupełnie bez szans...(uwaga-to był sarkazm).

Tak naprawdę w tych odchodzacych w historię zniewolonych czasach optymalną strategią z punktu widzenia samolubnego genu było: znaleść bogatego męża ,zeby utrzymywał i atrakcyjnego kochanka,zeby zapładniał.Wtedy potomstwo ma najlepsze szanse(zdrowie po ojcu biologicznym+ bezpieczeństwo socjalne na czas dojrzewania).

*
Bogu dzięki wszyscy się emancypują(mężczyźni też-wyjscie z roli wszystkim przyniesie ulgę). Kobiety sa coraz bardziej niezależne i nie potrzeba nam strategii przetrwania.
-
2009/12/18 10:07:52
Masz rację (wcale nie pokrętną!:)

Tego typu "targi" nie są oczywiście regułą, ale nadal istnieją - bogaci (mężczyźni i kobiety, bo one też bywają bogate) wiążą się z młodymi i pięknymi (obu płci:).
To nawet nie jest kwestia biologii, tylko ekonomiii - każdy coś wnosi do związku, "walutą" jednego jest wiek i uroda, drugiego pieniądze. Przykład - polityk M. i jego Izabel:)
Dawniej też bywało, że młody i przystojny żenił się dla majątku i nie wymagał innych przymiotów.
-
2009/12/18 10:37:24
acha...Może nie wszyscy znaja altanniki i mogą źle zrozumieć-altanka,którą z wielkim poswięceniem przygotowuje samczyk,(przyozdabia piórkami i kamyczkami)nie jest gniazdem-słuzy tylko do zapłodnienia.




Pokochaj świat, zacznij od siebie. Podaj dalej!

statystyka